Spotkania Teatralne Innowica

 


Nowica - miejsce, które odcisnęło we mnie wyjątkowe piętno. To położona w malowniczej dolinie wieś w Beskidzie Niskim, którą zamieszkują w większości Łemkowie. Kusi mnie, żeby napisać więcej o moich związkach z Nowicą, ale może kiedyś poświęcę temu tematowi oddzielne miejsce. Tutaj chcę skoncentrować się na sprawach artystycznych. 

Jeszcze kilka lat temu Nowicy nie można było nawet dostrzec na mapach. W latach osiemdziesiątych odkryli ją w trakcie swoich wędrówek artyści z Teatru Gardzienice, ciągnąc ze sobą wóz pełen sztuki i marzeń  - w poszukiwaniu miejsc nieskażonych cywilizacją. Spali pod gołym niebem, grali po stodołach za miskę strawy. Wśród nich był Krzysztof Czyżewski, założyciel Ośrodka "Pogranicze" w Sejnach. Jak sam wspomina o mały włos, a Ośrodek ten powstałby właśnie w Nowicy. Ostatecznie jednak z jakiś powodów do tego nie doszło. To "pierwsze odkrycie" spowodowało, że fama o tym miejscu rozeszła się w zamkniętym gronie znajomych. W Nowicy pojawili się pierwsi uciekinierzy z miasta poszukujący samych siebie i alternatywnego modelu życia. Nie brakowało oczywiście artystów. Przyjeżdżał - i nadal to kontynuuje - niezwykle zasłużony Teatr Węgajty, kierowany przez Wacka i Mutkę Sobaszków. W starej łemkowskiej chacie gdzie żył jeden z ostatnich wiejskich muzykantów Jan Szymczyk zamieszkali muzycy-outsiderzy ze Śląska kolektyw Zabrzańska Orkiestra Rockowa z Nowicy (Nowica 9).

Ja trafiłem do Nowicy, przywieziony przez przyjaciół z Warszawy, którzy jako jedni z pierwszych kupili tu opuszczony dom. Na początku była tylko droga szutrowa - asfalt pojawił się dużo później. Wrosłem w tutejszą atmosferę - pełną wolności, szczerości, tolerancji i miłości. Bo o pięknie miejsca nie stanowi jedynie otaczająca przyroda, ale przede wszystkim ludzie. Zacząłem marzyć o osiedleniu się, ale w zderzeniu z problemami zdrowotnymi i zasobnością portfela marzenia szybko się zweryfikowały. Postanowiłem "zamieszkać" w Nowicy inaczej ....

W 2017 roku uczestniczyłem w festiwalu ziem górskich, który zorganizował łemkowski zespół "Pod Kyczerą" z Legnicy. Rozmach tego wydarzenia zrobił na mnie ogromne wrażenie. W kilku wsiach na terenie gminy Uście Gorlickie lądowały zespoły ludowe z całego świata - z Nepalu, z Trynidadu, Kostaryki, Słowenii - i prezentowały swoje narodowe tańce lub spektakle. Równolegle, od kilku lat odbywały się w Nowicy cykliczne Spotkania Artystów organizowane przez muzyków z Z.O.R. To była unikalna impreza - muzycy, plastycy, aktorzy - przyjeżdżali spontanicznie bez wynagrodzenia - dla samej radości bycia ze sobą i tworzenia. Czasy jednak się zmieniły i artyści musieli zacząć myśleć o tym, żeby żyć z tego, co stworzą, więc i same Spotkania zaczęły naturalnie obumierać. Pewnego dnia, siedząc przy ognisku z Bolkiem Rakszewskim - liderem Z.O.R., muzykiem i guru kolektywu - zainspirowany wspomnianym festiwalem i zatroskany zanikającą ideą Spotkań Artystów - doznałem olśnienia i powiedziałem: "Bolek, a może byśmy wskrzesili nowicką tradycję Spotkań?". Bolek wyraził obawę, że trudno to będzie ogarnąć, więc odparłem: "Pozwól, że spróbuję". Dostałem od guru zielone światło i po powrocie do Warszawy skontaktowałem się Mateuszem Sorą z pozarządowej organizacji Stowarzyszenie Przyjaciół Nowicy, która też przeżywała jakiś kryzys organizacyjny. Opowiedziałem mu o pomyśle zrobienia festiwalu teatralnego, a właściwie artystycznego. Mateusz odpowiedział bez wahania: "Wchodzimy w to." Wykonałem parę telefonów do kilku teatrów i artystów - i festiwal był gotowy. Często w tych rozmowach słyszałem: "Nowica  ... Nowica .... słyszeliśmy o tym miejscu .... Czekaliśmy na ten telefon .... Bardzo chętnie przyjedziemy". Wymyśliłem jeszcze nazwę - Spotkania Teatralne Innowica - aby podkreślić ścisły związek z wsią. 

Tak rozpoczęła się moja wieloletnia przygoda z festiwalem, która trwa po dziś dzień. Na przestrzeni czasu stał się nie tylko bardzo ważnym wydarzeniem na terenie Małopolski, ale też na mapie kulturalnej kraju. Jest jednym z najbardziej oryginalnych wydarzeń artystycznych - nie zatracił nigdy atmosfery prawdziwego spotkania ze sztuką, pozostał niezależny i "poza pozą". Nie sposób wymienić wszystkie teatry, które festiwal gościł. Zapraszam do zapoznania się z jego kroniką na stronie internetowej Spotkań. Festiwal zmienił wieś, która stała się rozpoznawalna i  atrakcyjna. Podniósł jej walory turystyczne, rozwinęła się agroturystyka. Zmienił też ludzi - wyzwolił w nich potencjał twórczy i zaktywizował. Odbywa się tu mnóstwo inicjatyw artystycznych - w Nowicy praktycznie przez cały rok coś się dzieje. Tygiel kulturalny kotłuje się non stop. Jedni mówią, że to dobrze inni, że źle. Zmiany i tak są nieuchronne. 

Pages